My tu sobie ACTA, a po cichu NIK zyskuje nowe prawa

Najwyższa Izba Kontroli znana m.in. z przerażających wniosków po badaniach zawartości piwa w piwie, otrzyma 2 czerwca 2012 roku nowe uprawnienia. Cytując ujednolicony tekst ustawy:

Dla realizacji celu, o którym mowa w art. 28:
[...]
2) upoważnieni przedstawiciele Najwyższej Izby Kontroli mają prawo do:
[...]
i) przetwarzania danych osobowych, w tym danych, o których mowa w art. 27 ust. 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002  r. Nr 101, poz. 926, z późn. zm. 1)), jeżeli jest to niezbędne do przeprowadzenia kontroli.

Może i nie brzmi strasznie, ale wspomniana ustawa o ochronie danych mówi, że:

Art. 27. 1. Zabrania się przetwarzania danych ujawniających pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub filozoficzne, przynależność wyznaniową, partyjną lub związkową, jak również danych o stanie zdrowia, kodzie genetycznym, nałogach lub życiu seksualnym oraz danych dotyczących skazań, orzeczeń o ukaraniu i mandatów karnych, a także innych orzeczeń wydanych w postępowaniu sądowym lub administracyjnym.

oczywiście sama ustawa o ochronie danych osobowych dopuszcza wiele sytuacji w których zbieranie takich danych jest dozwolone.

W całej historii chodzi o to, że NIK potrzebuje dostępu do naszych danych medycznych żeby skontrolować postkomunistyczny i skorumpowany świat służby zdrowia. Ale jak zwykle ktoś nie pomyślał, komuś się nie chciało, ktoś miał coś w miejscu gdzie plecy kończą się swą szlachetną nazwą i bez żadnych zastrzeżeń od któregokolwiek z posłów na sejm RP, ustawa przeszła.

A żeby było śmieszniej sam NIK uważa to za przegięcie i obiecuje nie dociekać kto ma jakie poglądy religijne, polityczne czy seksualne. Co więcej twierdzi, że takich danych zbierać nie będzie i właściwie nie ma powodu żeby im nie wierzyć.

Tu mieszkał George Orwell tabliczka upamiętniająca autora obok kamery monitoringu miejskiego

Ale chciałbym, abyście się zastanowili drodzy czytelnicy, co by się stało gdyby w następnych wyborach do władzy doszła skrajnie lewicowa tudzież skrajnie prawicowa partia. Czy coś by powstrzymało tą partię przed zleceniem znalezienia wszystkich ludzi mających skrajnie przeciwne przekonania, a następnie poddanie ich inwigilacji, aresztowanie czy wreszcie dokonanie mordu na takich osobach? Wyobraźcie sobie taką oto groteskową sytuację, gdy równe szeregi maszerujących sprężystym krokiem neonazistów eskortowane są przez radośnie podskakujące służby porządkowe w różowych mundurach do komór gazowych w celu eksterminacji. Może i jest ona skrajnie nieprawdopodobna, może i budzi śmiech, ale dlaczego mam wrażenie, że poza znacznie przesadną końcówką, którą można by zamienić na przykładowo art. 127 i 128 Kodeksu karnego, taka sytuacja jest właściwie możliwa do wykonania?

Moim zdaniem, najwyższa pora rozpocząć dyskusję o tym kto ma prawo gromadzić informacje o nas, i jak nasze Państwo powinno nas chronić przed nadużyciami!

Premier wstrzyma ratyfikacje? Niby jak?

W imieniu Rzeczypospolitej Polskiej
PREZYDENT RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
podaje do powszechnej wiadomości:

W dniu 23 maja 1969 r. została sporządzona w Wiedniu Konwencja wiedeńska o prawie traktatów.

Po zaznajomieniu się z powyższą konwencją w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej oświadczam, że:
-została ona uznana za słuszną zarówno w całości, jak i każde z postanowień w niej zawartych,
-Rzeczpospolita Polska postanawia przystąpić do powyższej konwencji,
-będzie ona niezmiennie zachowywana.

Na dowód czego wydany został akt niniejszy, opatrzony pieczęcią Rzeczypospolitej Polskiej.

Dano w Warszawie dnia 27 kwietnia 1990 r.

Continue reading

Rewolucja zaczyna się w internecie?

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami amerykańskie prawo stanowiło, że właściciel ziemi posiada na własność nie tylko jej powierzchnię, ale także cały obszar znajdujący się poniżej, aż do jądra ziemi, i całą przestrzeń nad nią, ciągnącą się „w górę, w nieskończoność”. A potem wynaleźli samolot! I gdy farmerzy zaczęli się domagać od Państwa pieniędzy za nisko latające samoloty wojskowe, amerykański sąd najwyższy uznał to prawo za nieprzystające do obecnych czasów.

Bo jakże to możliwe żeby byle jaki człowiek domagał się odszkodowania od każdego przelatującego mu nad głową samolotu? I jeszcze miał do tego prawo? Chyba oczywistym jest że żadna szanująca się korporacja nie mogła na to pozwolić!

„Na szczęście” nie dopuszczono do tego, by „prywatne interesy” bandy farmerów przeważyły nad oczywistą korzyścią dla całej społeczności i dziś amerykanie nie władają terenem nad ich głowami.

Dziś trwa walka o inny „obszar ” i nie chodzi tu o rzecz tak namacalną jak niebo nad naszymi głowami. Cóż, jeśli nie wiecie o co chodzi, to jakim cudem się tu znaleźliście?